reklama

31 lat Sportowca Roku w Mielcu. „Największym sukcesem jest to, że plebiscyt ciągle jest”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

31 lat Sportowca Roku w Mielcu. „Największym sukcesem jest to, że plebiscyt ciągle jest” - Zdjęcie główne
Autor: Julia Bogdan | Opis: Gala Plebiscytu Sportowca Roku 2025

reklama
Udostępnij na:
Facebook
AktualnościTo nie tylko ranking, ale sportowa opowieść o Mielcu. Plebiscyt Sportowiec Roku od 31 lat pokazuje ludzi, emocje i zmiany zachodzące w lokalnym sporcie. O tym, jak wszystko się zaczęło i dlaczego „najważniejsze jest to, że plebiscyt ciągle jest”, opowiada jego pomysłodawca – Bogdan Rojkowicz, prezes Wydawnictwa AWR Korso.
reklama

Jak zaczęła się Pana przygoda z organizacją plebiscytu Sportowiec Roku w Mielcu? Co było impulsem do jego powstania?

To były wczesne lata dziewięćdziesiąte. Miałem wtedy trzydzieści kilka lat, a w Polsce "wiatr odnowy wiał". Upadła znienawidzona komuna, rozpoczął się dynamiczny proces prywatyzacji i ogromnych zmian społecznych. Na tej fali postanowiłem „wziąć sprawy w swoje ręce”, zakładając kilka firm, w tym – wraz ze wspólnikami – Wydawnictwo Korso.

Nie traktowaliśmy tego przedsięwzięcia wyłącznie jako biznesu. Widzieliśmy w nim nasz wkład w budowę lokalnej demokracji. A demokracja to przede wszystkim otwarcie się na ludzi. Chcąc pokazać różnorodne środowiska sportowe oraz sportowców i działaczy zaangażowanych w przemiany, w 1991 roku uruchomiliśmy plebiscyt Sportowiec Roku. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. Od tamtego czasu, z krótką przerwą w latach 1996–1998, plebiscyt nieodłącznie towarzyszy i wspiera rozwój mieleckiego sportu.

reklama

Plebiscyt i gala mają już 31 lat. Jakie zmiany na przestrzeni lat są dziś najbardziej widoczne?

Najbardziej zauważalna jest skala przedsięwzięcia. Zaczynaliśmy bardzo skromnie – od głosowania kuponami wycinanymi z Korso i wręczania statuetek niejako „przy okazji”. Z czasem pojawiły się regularne, coraz bardziej rozbudowane uroczystości.

Dziś mamy za sobą już trzecią galę zorganizowaną w hali sportowej MOSiR – wydarzenie na dużą skalę, z oprawą, programem artystycznym i publicznością. Znacząco poszerzyła się także liczba kategorii, a wraz z nią ranga samego plebiscytu.

reklama

Jakie wyzwania towarzyszyły organizacji plebiscytu na początku, a jakie stoją przed Wami dziś?

Na początku sam pomysł był wystarczającym motorem zainteresowania. Z biegiem lat, aby utrzymać prestiż plebiscytu, konieczna stała się jego rozbudowa – zarówno o nowe kategorie, jak i o elegancką formę gali wręczenia statuetek.

Zmienił się również sposób nominacji i głosowania. Dawniej opieraliśmy się wyłącznie na papierowym wydaniu Korso – kupony były wycinane, przynoszone lub wysyłane do redakcji. Dziś ogromną rolę odgrywa internet i portal korso.pl, co całkowicie zmieniło skalę i dynamikę głosowania.

reklama

Które momenty i sportowe postacie szczególnie zapisały się w Pana pamięci?

Jedną z najbardziej niezapomnianych gal była ta sprzed trzynastu lat, kiedy obchodziliśmy 40-lecie pierwszego mistrzostwa Polski zdobytego przez FKS Stal Mielec. Gala odbyła się w Karczmie Polskiej, a zaproszeni zostali wszyscy żyjący uczestnicy tamtego historycznego sukcesu.

reklama

Byli m.in. prezes Kazimierski, Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak, Jan Domarski, Władysław Gąsior, Ryszard Kukla… Łza kręci się w oku. Impreza trwała do białego rana.

Przez lata bardzo wysokie pozycje w plebiscycie zajmowały także chodziarki, a przez kilka sezonów – zarówno w przenośni, jak i dosłownie – dominowali na sali i scenie niezapomniani piłkarze ręczni tzw. Czeczeni.

Plebiscyt to także ludzie i historie. Czy są anegdoty, które szczególnie Pan wspomina?

Zdecydowanie tak. Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci był Roman Murdza – trener siatkarek. Po typowej „karuzeli klubowej” osiadł w Mielcu na dłużej, a może i na zawsze. Pojawił się na początku lat dziewięćdziesiątych i szybko zdobył sympatię kibiców, sięgając po hat-tricka w naszym plebiscycie – trzykrotnie zwyciężył w kategorii trenera roku, co do dziś pozostaje rekordem.

Nota bene ożenił się ze swoją podopieczną i stworzyli szczęśliwe, siatkarskie małżeństwo.

Inną niezwykłą postacią był śp. Józef Wójtowicz, laureat z 2003 roku, trener chodziarzy. Jego zawodniczki odnosiły sukcesy na arenie międzynarodowej, a on sam wyróżniał się niezwykłym uporem. Jeśli mówi się „wyrzucony drzwiami, wszedł oknem” – to był właśnie on. Do ostatnich chwil życia nieustannie walczył o rozwój swoich podopiecznych, sponsorów i zaplecze dla sportu. Pozostawił po sobie imponujący dorobek.

Czy planowane są zmiany lub innowacje, które uczynią plebiscyt jeszcze bardziej otwartym i atrakcyjnym?

Mieleckie środowisko sportowe dynamicznie się rozwija. Powstają nowe, czasem niszowe dyscypliny, jak choćby modelarstwo kosmiczne, pojawiają się nowe ośrodki, takie jak Centrum Treningowe w Tuszowie. Staramy się za tym nadążać.

Jedną z najważniejszych zmian będzie otwarcie gali w hali sportowej dla całej społeczności Mielca. Już dziś zapraszam kibiców, fanów sportu, rodziny i przyjaciół sportowców na styczniową Galę w 2027 roku. Wzmocniony zostanie również przekaz online.

Czy zmieniają się sportowe preferencje kibiców? Czy siatkówka straciła na popularności?

Absolutnie bym tak tego nie odbierał. O atrakcyjności siatkówki najlepiej świadczy frekwencja na meczach naszych dziewczyn. Po prostu wzrosła konkurencja.

Dzięki transmisjom sportowym, mediom społecznościowym i rozbudowie infrastruktury sportowej obserwujemy wysyp różnych dyscyplin i sukcesów. To bardzo pozytywne zjawisko – umasowienie zainteresowania sportem jest znakiem naszych czasów, także w Mielcu.

W tym roku zwyciężyła para taneczna. Pojawiły się głosy, że dwie osoby miały „przewagę” w głosowaniu. Jak Pan to komentuje?

Plebiscyt Sportowiec Roku to przede wszystkim sportowa zabawa i forma wyróżnienia, a nie restrykcyjna rywalizacja regulaminowa. Nominacja sama w sobie jest zaszczytem.

Głosujemy sercem. Próba zamknięcia plebiscytu w sztywne ramy przepisów wypaczyłaby jego ideę. Zwyciężyła para taneczna – i to jest wspaniałe. Gratuluję im z całego serca.

Czy w przyszłości mogą pojawić się nowe kategorie?

Who knows? Na razie nie mamy takich planów, ale życie potrafi zaskakiwać. Przykładem jest choćby kategoria Legenda Mieleckiego Sportu, którą w styczniu otrzymał Edward Gąsior.

Jakie emocje towarzyszą Panu podczas gali i wręczania nagród?

Obecnie wręczenie głównej nagrody należy do Głównego Sponsora oraz przedstawiciela najbardziej zaangażowanego samorządu, zwykle prezydenta Mielca. Gdy jednak zdarzało mi się wręczać tę nagrodę, zawsze towarzyszyła mi trema. Scena potrafi mnie naprawdę mocno zestresować.

Co uważa Pan za największy sukces plebiscytu po 31 latach?

Największym sukcesem jest to, że plebiscyt po prostu jest. Przez 31 lat nieprzerwanie organizować takie wydarzenie w Polsce – to ogromne osiągnięcie. Jego dorobek stał się częścią historii mieleckiego sportu i rozwija się wraz z nim. Mam ogromną satysfakcję, że mogę w tym nadal uczestniczyć.

A prywatnie – czy ma Pan swoją ulubioną dyscyplinę sportową?

Lubię sport w ogóle, bo mam charakter rywalizacyjny. Dyscypliną, którą uprawiam zawodowo, jest brydż sportowy. Gram w II lidze, biorę udział w turniejach w Polsce i za granicą. Kto wie – może kiedyś brydż doczeka się nominacji w naszym plebiscycie.

Dla relaksu i ruchu namiętnie gram też w bilard.

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo