reklama

„Porwali ją, bo taki zwyczaj” - barwne życie mieleckich Romów

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Porwali ją, bo taki zwyczaj” - barwne życie mieleckich Romów - Zdjęcie główne
Autor: Julia Bogdan | Opis: Nie ma to jak pamiątkowe zdjęcie po ciekawej prelekcji

reklama
Udostępnij na:
Facebook
AktualnościCoś tam o Romach wiemy, ale trzeba powiedzieć, że szału nie ma. Mamy plan jak to zmienić.
reklama

Czy wiecie, że jesteście gadziami?

Tak jak górale nazywają obcych ceprami, a dla mieszkańców Ameryki Południowej wszyscy jesteśmy „gringo”, tak i hermetyczna społeczność romska określa tych, którzy do niej nie należą, mianem „gadziów”. I tak to my, gadzie, chcemy poznać i dać przestrzeń do wypowiedzenia się Romom. Zgodnie z założeniami projektu „Żyjemy pod wspólnym niebem” Korso udziela głosu mniejszościom. Najbardziej charakterystyczna dla naszego miasta jest wspólnota Romów, którzy na stałe zamieszkują tu od 1964 roku, kiedy to - zgodnie z prawem - musieli osiedlić się dokładnie tam, gdzie w momencie wydania przepisu znajdował się ich tabor. Los tak chciał. Już od ponad pół wieku żyjemy w Mielcu razem. Pod wspólnym, mieleckim niebem.

reklama

Poznajmy się - żyjemy pod wspólnym niebem

Tomasz Pawęzka, szef e-Journalism University oraz e-Journalism Academy Camp, projektów prowadzonych przez Stowarzyszenie Mediów Lokalnych, reprezentujący projekt oraz Korso, poprowadził pierwsze z cyklu spotkań na temat społeczności romskiej w Mielcu. Wydarzenie odbyło się w sali Hotelu Polskiego i zgromadziło liczne grono zainteresowanych tematem. Tym razem nie gościliśmy przedstawicieli samej społeczności romskiej, ale mówiliśmy o historii i charakterystyce ludzi, których dzieje od dekad nierozerwalnie połączyły się z naszymi. Gośćmi spotkania byli m.in. dyrektor projektu i gospodarz wydarzenia Bogdan Rojkowicz, Józef Witek, autor „Encyklopedii Mielca”, Damian Małek, dyrektor SCK, Agata Ćwięka, naczelnik Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta Mielca, czy Anna Tomczyk, prezes Zarządu Stowarzyszenia Pomocy i Wsparcia „Rozwiązanie”, a także przedstawicielki Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz spora część redakcji mieleckiego Korso.

reklama

Trudności szkolne

Spotkaliśmy się, aby porozmawiać o społeczności romskiej w Mielcu. Pani Anna Tomczyk, która od lat działa wśród Romów i pracuje w szkole, do której uczęszczają romskie dzieci, zauważyła, że wśród nich wiele dzieci, teoretycznie objętych obowiązkiem szkolnym, do placówek nie uczęszcza. W związku z tym Romowie są grupą, w której wciąż - i to w dużym procencie - występuje analfabetyzm. Z jej wypowiedzi mogliśmy dowiedzieć się, że proponowana dawniej opcja nauczania wyłączającego, polegająca na tworzeniu klas wyłącznie romskich, nie osiągała zamierzonego celu. Chociaż romscy uczniowie zachowywali swoją odrębność, a nauczanie było bardziej dostosowane do ich potrzeb, nie zachodziła integracja z innymi uczniami, a do tego pogłębiało to stereotypy i wykluczenie. Pani Anna zwróciła szczególną uwagę na stereotypy na temat Romów, które wśród nas są wciąż żywe i zakorzenione.

reklama

Porwanie solistki

Podczas spotkania wystąpił także pan Józef Witek, który w drugim tomie „Encyklopedii Mieleckiej” zredagował hasło o Romach. Opowiedział on wiele anegdot z własnego życia. Wśród nich usłyszeliśmy o przejeździe romskich taborów przez Mielec oraz o ich osiedleniu się w 1964 roku. Jedną z ciekawszych opowieści była ta związana z opieką nad zespołem tanecznym romskich dzieci.

Jedna z dziewczyn znakomicie stepowała. Miała specjalną deskę, ona stawała na tej planszy i stepowała w specjalnych trzewiczkach. Coś fantastycznego! Potem oglądałem Rosiewicza i myślałem sobie: ‘Andrzeju, pasowałoby ci przyjechać do Mielca i zobaczyć, jak się stepuje’. I któregoś razu przychodzi zespół na próbę. ‘Gdzie jest nasza solistka?’ - pytam. ‘A nie ma, porwali ją’ - odpowiedziała reszta. Od razu pomyślałem o milicjancie rejonowym, on tu czasem zaglądał, i chciałem to zgłosić. ‘Panie!’ - powiedziały dziewczynki na to - ‘to przyszły mąż ją porwał!’. Taki jest zwyczaj. A gdzie ją porwał? Do Stalowej Woli. Tak wtedy było.

reklama

- mówi pan Józef Witek.

Muzykę mają we krwi

Jak mówi pani Anna Tomczyk, która kulturę romską zna jak mało kto, wyrazem żałoby wśród Romów jest trzymanie się z dala od muzyki. Bo muzyka to ich radość i życie. Wszyscy dobrze wiemy, że melodie, słowa i tańce tej społeczności są porywające i pełne pasji. Trudno wyobrazić sobie Romów bez tanecznych i barwnych strojów, instrumentów czy żywiołowych pieśni, z których niejeden znany polski muzyk - w tym chociażby Maryla Rodowicz - chętnie czerpał inspiracje. Jak mówił Józef Witek: „Muzykę mają we krwi”. Nie mogło więc i tego zabraknąć podczas naszego spotkania. Za sprawą Przemysława Pawłowskiego i jego fantazyjnej gitary elektroakustycznej wysłuchaliśmy dwóch cygańskich pieśni:

„Sposób, w jaki grałem na gitarze, nie jest typowo romski, ale działalność z nimi miała na mnie swój muzyczny wpływ i na pewno to słychać. Na pewno od nich się dużo nauczyłem, a oni ode mnie. Niektórzy z nich chcieli nawet poznać nuty, a to rzadkość! Oni są bardzo zdolni i są wzrokowcami. To, co im pokazywałem, chwytali w lot”.

- mówi muzyk.

O co chodzi w projekcie?

Ma on za zadanie pokazać społeczność romską oczami dziennikarzy Korso, ale także oczami samych Romów. Ci ostatni mogą prezentować swoje treści i elementy życia, którymi chcą się z nami podzielić. Pewien filozof powiedział, że zło wynika z niewiedzy - i możemy z tym polemizować - ale na pewno tajemnicza i bardzo różna od nas kultura romska budzi w wielu strach. Poznanie jej to klucz do zrozumienia - przynajmniej częściowego - sposobu, w jaki nasi sąsiedzi myślą i działają.

Trzeba pamiętać o romanipen, czyli o kodeksie, według którego Romowie postępują. Te zasady dotyczą honoru i godności. Te ich zasady nie są nam znane.

- mówi Anna Tomczyk.

A to tylko jeden z elementów skomplikowanej i niełatwej dla nas moralności romskiej. Choć Polacy z tą społecznością żyją od stuleci, wielu z nas nie wie o niej naprawdę nic. I tu zaczyna się nasza rola.

Bardzo nam zależy na tym, żeby to była taka przestrzeń, gdzie nie tylko my, jako dziennikarze Korso, możemy publikować informacje o życiu i kulturze Romów, ale też aby oni sami mogli - jeśli tylko będą mieli taką chęć - również się w to zaangażować.

- mówi Joanna Serafin, redaktor naczelna Korso. Tak więc przed nami ciekawa przygoda. 

 

 

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo